Wiek klienta a medium z jakiego korzysta

Demografia to kolejny z fundamentów przy zrozumieniu ludzi, ich potrzeb i podejmowanych decyzji. Weźmy taki przykład: kobieta w wieku 70 lat, kupująca brukowiec „Życie na gorąco”. Jest to tygodnik zawierający „plotki i ploteczki”, głównie z życia gwiazd. Ma średni nakład ponad 700 tys. egzemplarzy i czytelnictwo na poziomie 2,5 mln osób w Polsce. Średnia sprzedaż to ok. 520 tys. egzemplarzy. Można powiedzieć, że to świetny wynik jak na polskie realia. Co więcej, właścicielem tygodnika jest wydawnictwo Bauer, które jest także właścicielem innych popularnych tygodników tego typu: „Twoje imperium” (średnia sprzedaż 315 tys. egzemplarzy), „Rewia” (ok. 220 tys.), „Świat & Ludzie” (ok. 180 tys.), „Na żywo” (ok. 170 tys.) i „Dobry tydzień” (ok. 165 tys.). Bauer jest tutaj monopolistą – właścicielem wszystkich tytułów generujących największą sprzedaż. 

I teraz pytanie: kto kupuje te gazety? Wiadomo: starsze kobiety. 

Ludzie młodzi śmieją się z czytelników tych gazet. „Jak można czytać i płacić za takie głupie plotki?”, „Jak można stać w kolejce i kupować takie brukowce?”, „Jak można czytać prasę, i to taką, która jest wydana na papierze nadającym się do podtarcia?”. Zadziwia nas, kiedy widzimy babcię kupującą w kiosku „Życie na gorąco”, podającą kilka złotych sprzedawczyni i odbierającą swoją gazetkę z uśmiechem na twarzy. Myślimy wtedy: jest naiwna, że wierzy w takie bzdury i plotki, że żyje życiem innych, przejmując się czy Pan X zdradził Panią Y i vice versa, albo że Pani XX będzie miała dziecko z Panem YY, itp. Myślimy, że jest w dodatku przestarzała: kupuje prasę, a przecież jest internet, wirtualna rzeczywistość, sztuczna inteligencja… 

Tutaj pierwszy wniosek: czytelniczki „Życie na gorąco” i podobnych tygodników to po prostu grupa docelowa idealnie dopasowana do tego produktu. Wydawca wykazał się dużym zrozumieniem rynku i postawił na produkt, który zadowoli dany segment demograficzny. 

A teraz wystarczy pomyśleć o Facebooku czy Instagramie. Młodzi ludzie dziwią się, że starsze panie kupują brukowce, a tak naprawdę robią dokładnie to samo. Również czytają plotki i ploteczki, również konsumują bzdury, tracą czas na czytanie i „przeżywanie” życia innych ludzi, obserwują zdjęcia dzieci i ślubów znajomych i dalszych znajomych (oraz zupełnie obcych ludzi), śledzą gwiazdy na Instagramie i gwiazdeczki na YouTube… Robią i robimy dokładnie to samo, co wspomniane babcie. Jedyna różnica polega na tym, że mamy od tego inne medium: internet i serwisy społecznościowe. Nasze medium jest po prostu bardziej interaktywne, ruchome i „żywe”.

I tak, babcie nie nauczą się i nie da się ich przekonać do internetu, a my przez lata jesteśmy teraz przekonywani do internetu – zupełnie jak nasze babcie były przekonywane w czasach młodości do prasy i tygodników. Za 35 lat, kiedy my będziemy starzy, będziemy dalej przeglądać swoje Facebooki czy Instagramy – wtedy będą to produkty dla dziadków, zupełnie jak „Życie na gorąco” jest produktem dla dziadków w dzisiejszych czasach. Z kolei ludzie młodzi będą mieć nowe, inne medium, prawdopodobnie coś związanego z wirtualną rzeczywistością i innymi technologiami, które jeszcze nie są dziś dostępne. 

Tutaj drugi wniosek: Facebook i Instagram to dziś docelowe media do pracy i szukania klientów w wieku 20-45 lat, czyli tzw. segmentu zarobkowego – ludzi, którzy mają najwięcej pieniędzy, ciągle wydają/kupują, zarabiają/inwestują, itp. Ci ludzie w największym stopniu napędzają gospodarkę. 

Przedsiębiorca powinien zdawać sobie sprawę z tego, z jakiego medium korzystają jego docelowi klienci. Na tej podstawie powinien dobierać narzędzia i taktyki do docierania do klienta. Aby zachęcić babcię do zakupu tygodnika z plotkami, nie zrobimy kampanii reklamowej z remarketingu, wykorzystując Google AdWords, Facebook Ads i Twitter Ads, bo to byłoby w dużym stopniu wyrzucanie pieniędzy w błoto. Do babci trzeba docierać np. przez telewizję i programy takie jak TVP1 i TVP2, ponieważ są to media, do których babcia ma zaufanie. 

Z kolei do młodych dziewczyn, które miałyby kupować nowe kosmetyki, nie należy docierać przez telewizję TVP1 i TVP2, lecz przez social media, w dodatku bardziej obrazkowe niż tekstowe, czyli Pinterest i Instagram, w połączeniu z YouTube. I najlepiej z wykorzystaniem influencera – popularnej osoby, do której dana grupa klientów ma zaufanie. 

Wiek a forma przekazu

Dodatkowo należy brać pod uwagę wiek odbiorców i dostosowywać do nich formę przekazu. Przedsiębiorca powinien sprawdzić demografię poszczególnych serwisów społecznościowych. Jeśli okaże się, że np. naszą grupą odbiorców są młode dziewczyny w wieku 15-19 lat i chcemy sprzedawać produkty kosmetyczne, powinniśmy wybrać takie media/medium, które są odwiedzane w największym stopniu przez właśnie taką grupę odbiorców. Powinniśmy wskazać top 3. 

Dodatkowo powinniśmy sprawdzić jakie treści cieszą się w tych mediach największą popularnością. Jeśli to Pinterest, to czy są to zdjęcia kobiet używających tych kosmetyków, czy też GIF-y? A może infografiki z liczbami i danymi? 

Jeśli to Instagram, to jakie treści tutaj mają znaczenie? Czy to zdjęcia modelek, czy gwiazd polecających kosmetyki? A może wrażenie robią zdjęcia typu „przed” i „po”, porównujące efekt działania kosmetyków? 

Innymi słowy, najpierw dobieramy demografię na podstawie samego medium, któremu ufa dana grupa odbiorców, a potem dobieramy formę przekazu. Wszystko to dostosowujemy do wieku i płci.